Gdy w rozmowie pada zdanie "moją pracą jest Internet", w 99% wypadków pada stwierdzenie o tworzeniu stron WWW. Nigdy nie wiem, co na to odpowiedzieć. Zaprzeczyć nie mogę (dowodem jest choćby to, co w tej chwili widać na ekranie). Potwierdzić też nie, bo tak naprawdę... nie znam się na tworzeniu stron WWW. :-)

     Moim głównym zadaniem jest kreowanie założeń serwisów internetowych, nadzór nad ich budową a następnie - pilnowanie rozwoju. Nie znam się zatem na Photoshopie, nie grzebię w Javie. Wiem za to, czego i w jaki sposób poszukują Internauci i staram się na bieżąco znać ich przyzwyczajenia, mody, niekiedy rozrywki. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, drogi czytelniku, w ilu "szufladkach" internetowego marketingu znajdujesz się od lat. :-) Następnie określam sposób, w jaki należy tworzyć treści poszukiwane przez grupę celową i pilnuję, aby był to content wartościowy a nie przemielone i niepotrzebne informacje przypominające tzw. farmy treści.

     Skutkiem ubocznym była przemiana w... dziennikarza. Czy raczej publicystę. Tak się bowiem złożyło, że opisane wyżej "pilnowanie rozwoju" jakoś niezauważalnie zmusiło mnie do pełnienia funkcji kogoś w rodzaju redaktora naczelnego. Brzmi zabawnie, ale dzięki temu mogę bez problemu pisać artykuły i poradniki ekonomiczne, z czego czerpię naprawdę dużą radość.

     Efekt? Na pytanie "co robisz" odpowiadam: jestem konsultantem internetowym i publicystą (nie dziennikarzem!) ekonomicznym. Ot, co. CV dostępne na żądanie. :-)